Gdy Robert Korzeniowski zwyciężał na mistrzostwach świata w 2001 r. jego żona bardzo przeżywała starty ukochanego. - Relację z mistrzostw oglądałam sama w domu, ponieważ córka Angelika jest na obozie sportowym. Chociaż to nie pierwszy sukces i medal męża, to przeżywałam go jak każdy poprzedni. Nie wpadłam jeszcze w rutynę.
Córka jest taka dorosła a zachowuje sie jak małe dziecko ,kłamie mnie na każdym kroku .Ona nie ma kluczy do mieszkania bo jej kiedys zabrałam bo co wyszłam z domu to jak wróciłam to w domu było z 5 kolezanek ,zaczeły ginąc pieniądze!KOsmetyki wyczerpane ,włosy pomyte ,wyprostowane.Tłumaczyłam jej ze to wszystko kosztuje!Ale
Teraz moja córka mieszka ze mną już drugi miesiąc. Kolejna kłótnia, kolejny napad złości. Teraz zauważyłam, że córka długo rozmawiała z kimś przez telefon, a potem promieniała jak wiosenne słońce. Nie trzeba być mędrcem, żeby domyślić się, z kim rozmawiała. Ale tym razem postanowiłam poważnie porozmawiać z Anną.
Moja mama jest lekarką i przyjmuje dzieci takie jak ja. Wiem nawet, jak się nazywa mamy specjalizacja: pediatria. Drzwi się zamykają. Mama wychodzi do pracy. Ja jestem już spakowana do szkoły, zawsze to robię poprzedniego wieczoru, teraz tylko zjem śniadanie, ubiorę się i zabiorę brata do przedszkola.
MTV Europe Music Awards. Bafta. Viva Najpiękniejsi. Goss. | 22.03.2021 8:00. Julia Scorupco to już dorosła kobieta. Tak dziś wygląda 24-letnia córka Izabelli Scorupco (ZDJĘCIA) 164. Julia
Dominika Chorosińska znalazła się w “dwutygodniowym” rządzie Mateusza Morawieckiego Dominika Chorosińska ma dużą rodzinę. Wspólnie z mężem Michałem Chorosińskim wychowuje sześcioro dzieci i w mediach społecznościowych chwali się nie tylko pracą, ale też życiem rodzinnym. Najstarsza córka pary, Nastazja, kiedyś występowała z nimi na ekranie. Dominika Chorosińska to
qk1Q. fot. Adobe Stock, mbt_studio Ten list znalazłam przypadkiem. Ukryty był pod łóżkiem mojej małej Klaudii. Pisała go, gdy mnie nie było w pobliżu. Wiem, że nie powinnam go czytać, bo przecież nie zaadresowała go do mnie, a poza tym był wyjątkowo osobisty, ale nie mogłam się powstrzymać. Przeleciałam wzrokiem tekst i od razu pożałowałam, że to zrobiłam. Lepiej by było, żebym nie wiedziała, co czuje to biedne dziecko, bo teraz zrobiło mi się jeszcze ciężej na sercu. Co ja jej mogę poradzić? Nic. Jestem tylko starą, schorowaną kobietą, którą ciężko doświadczył los. Ciągle się dwoję i troję, aby wnuczka miała wszystko, czego jej trzeba. Chcę, by miała normalne, szczęśliwe dzieciństwo i nie cierpiała z powodu smutnej prawdy o swojej rodzinie. Kupuję jej zabawki, wysyłam na dodatkowe zajęcia, żeby rozwijała swoje zainteresowania. Moja wnusia jest bardzo zdolna. Zbiera same dobre stopnie. Tak bardzo żałuję, że jej rodziców nie ma przy niej i nie widzą, jak ich córka dorasta... Ona myśli, że mama wyjechała do pracy „Kochany Święty Mikołaju! Mam na imię Klaudia i mam już prawie jedenaście lat. Piszę do Ciebie, bo mam bardzo ważną sprawę. Chciałabym Cię prosić o to, abyś oddał mi moją mamusię. Wiem, że możesz to zrobić, bo Ty wszystko możesz. Jesteś przecież świętym. Mama wyjechała do Norwegii. Sprawdziłam na mapie i wiem, że masz do niej niedaleko ze swojej Laponii. A saniami szybko dojedziesz, bo tam też ciągle leży śnieg. Na pewno chcesz wiedzieć, co moja mama robi w Norwegii. Wyjechała tam do pracy. Jest pielęgniarką i naprawdę nie wiem, dlaczego musiała gdzieś wyjeżdżać, skoro w Polsce też są szpitale. Ale moja babcia mówi, że bardzo mało się w nich zarabia i nie starczyłoby nam na nic. I mówi też, że to przez tatę mama musiała wyjechać, bo od nas odszedł i nie zostawił pieniążków. Ja go już prawie nie pamiętam, bo byłam wtedy bardzo mała. Miałam cztery lata. Ale cały czas bardzo go kocham. Babcia mi kiedyś powiedziała, że poznał jakąś inną panią i teraz ma z nią dzidziusia. Mam więc brata, ale wcale go nie znam. Szkoda, może jest całkiem fajny. Mama kiedyś poznała w Polsce lekarza, który jechał do Norwegii i jej o tym powiedział. Więc ja powiedziałam, że go za to nienawidzę, a ona mnie skrzyczała, bo dzięki temu mam w domu słodycze. Tylko że ja bym wolała do końca życia nie jeść cukierków, byle tylko mama wróciła. Ona pisze do mnie dużo maili, prawie codziennie. Mamy też Skype’a. Babcia mówi, że jak ona była młoda, to nie miała komputera. I kiedy dziadek wyjechał do Niemiec, to nie rozmawiała z nim przez trzy miesiące! Ja bym tak nie wytrzymała. A poza tym uważam, że ten Skype wcale nie jest taki fajny, bo nie mogę się do mamy przytulić. A tak bardzo bym chciała. Kiedy tata od nas odszedł, to nawet z mamą spałam. Bałam się, że ona też sobie pójdzie i zostanę sama. W nocy zawsze mnie do siebie przytulała i wtedy czułam się naprawdę fajnie. Teraz babcia mówi, że jestem już duża i powinnam spać sama. Nie wie nic o misiu, którego co noc biorę ze sobą do łóżka. Kiedyś zobaczyła, że go mam i mi go zabrała. Powiedziała, że jest zakurzony. Dlatego teraz ukrywam tego misia pod kołdrą. Mam nadzieję, że nigdy go nie znajdzie. Kochany Mikołaju, moja mama nazywa się Joanna Kicińska. Ma długie, ciemne włosy, które zawsze czesze w ciasny kok. Czasami to strasznie śmiesznie wygląda, bo aż jej się napina skóra przy oczach. Tak sobie myślę, czy ją to nie boli? Mnie by na pewno bolało. Ale jak mama wyjechała, to babcia ścięła mi włosy. Powiedziała, że jest przy nich za dużo roboty. Szkoda, bo ja bardzo te moje włosy lubiłam, a teraz wyglądam trochę jak chłopak. Mama obiecała, że powie babci, żeby mi je trochę znowu zapuściła, ale nie wiem, czy ona się zgodzi. Zawsze mi mówi, że dopóki mieszkam u niej w domu, to muszę jej słuchać, bo ona tutaj rządzi. I dlatego wolałabym mieszkać znowu u siebie. Razem z mamą. I najlepiej też z tatą. Przyrzekam, że jeśli oddasz mi rodziców, to ja Cię już nigdy nie poproszę o żaden prezent. Nawet o najmniejszą zabawkę! Chyba Ci się to opłaca? Czekam i mocno Cię całuję. Twoja Klaudia”. Żaden święty już nic tutaj nie zrobi Co za smutny list! Wyszłam w nim na jakąś okropną babę, a ja przecież wcale taka nie jestem… Po prostu sama nie wiem już, co mam jej mówić. Nie mogę wyznać wnuczce całej prawdy o jej rodzicach, bo jest to przykra prawda. A ona jeszcze nie dorosła do tego, aby ją poznać. Dlatego czasami kłamię. No bo jak wytłumaczyć małej dziewczynce, że człowiek, którego uważa za swojego ojca, sam uznał, że wcale nim nie jest? Afera wybuchła przy ustalaniu grupy krwi Klaudusi. Podobno ta jej grupa krwi żadną miarą nie zgadzała się z grupą krwi, jaką miał mój zięć. No i chłop się wściekł, że mała nie jest jego. A przecież wcześniej podobno tak ją kochał! Złożył pozew o rozwód, po czym się wyprowadził i tyle go widziałyśmy. Stwierdził, że nie będzie cudzego bachora wychowywać i założył nową rodzinę. Klaudia oczywiście nic nie wie i nadal myśli o nim jako o tacie, mimo że usiłowałam go jej obrzydzić, mówiąc na jego temat różne niepochlebne rzeczy. Kim jest prawdziwy ojciec mojej wnuczki, tego moja córka nie chce mi zdradzić. Twierdzi, że to nie było nic istotnego – tylko krótki, przelotny romans. Mnie się zdaje, że ona takich krótkich i dłuższych romansów miała już całe mnóstwo. Teraz na przykład uciekła z tym lekarzem, który wyjechał do Szwecji. Ruszyła za nim bez chwili zastanowienia, w ogóle nie oglądając się na dziecko! Dobrze, że chociaż została jej krztyna przyzwoitości i na tego Skype’a czasami wchodzi z małą pogadać. Wracać do Polski jednak nie ma zamiaru i tutaj żaden Mikołaj nie pomoże. Moja wnusia znowu się rozczaruje, biedne dziecko... Pozwolę jej znowu zapuścić te włosy. Myślałam, że tak będzie wygodniej, bo kiedy ją czesałam, zawsze się skarżyła, że szarpię. Może byłam po prostu za mało delikatna. Czasami taka złość mnie bierze na cały świat, że robię się nerwowa… Powinnam się pilnować, żeby przypadkiem na tym biednym dziecku nie wyładowywać swoich frustracji. Bo co ono jest winne? Nic. Przecież ja wiem, że ona pod kołdrą tego swojego pluszowego misia chowa i z nim śpi. Już dawano machnęłam na to ręką i tylko od czasu do czasu go piorę, żeby kurzu nie łapał. Klaudia jest alergiczką, ma uczulenie na roztocza. Kiedy się nawdycha tego świństwa, strasznie zaczyna kaszleć. Dlatego jej go zabierałam. Ale skoro to jej ukochana zabawka, to niech sobie z nią śpi. Może list przemówi córce do rozsądku Kiedy przeczytałam ten list Klaudusi do Mikołaja, od razu pomyślałam, że może by tak dzieciakowi jako święty odpisać… Wyjaśniłabym, że mama ciężko pracuje i raczej na Boże Narodzenie nie przyjedzie. Ale zaznaczę też, żeby była dzielną dziewczyną i na nią czekała, to może już niedługo się spotkają. Córka już zapowiedziała, że jej nie będzie. A przecież jeśli moja wnusia nie dostanie ani matki w prezencie, ani żadnej odpowiedzi od Mikołaja, to znowu będzie cierpiała, a mnie tak żal patrzeć na jej smutną minę… Za moment polecę do kiosku i zrobię ksero tego listu. Zamierzam posłać kopię do mojej córki, żeby zobaczyła, jak bardzo dziecko za nią tęskni. Może wtedy się trochę opamięta i zabierze małą na stałe do siebie? W tej Szwecji przecież też są szkoły, a Klaudunia ma dryg do języków, więc szybko się przystosuje do nowego otoczenia. Wtedy to ja będę za nimi obiema tęskniła, ale jakoś to wytrzymam. Wiele w życiu przeszłam i wiem, że byle rozłąka mnie nie złamie. Klaudia potrzebuje matki bardziej niż babci. Najważniejsze jest dobro dziecka. Czytaj więcej prawdziwych historii:„Ja się zakochałam, a on świetnie się bawił. Dla niego byłam tylko zakładem o skrzynkę wina. Tyle byłam dla niego warta”„Nie brałam byle czego, czekałam na prawdziwego faceta. Wybrzydzałam i... do czego mnie to zaprowadziło?”„Mój mąż to cholerny Piotruś Pan, który zadłużył nas dla swoich zachcianek i hazardu. Nie mam już sił”
Kto z nas nie marzył o byciu dorosłym mając kilka lat? Pamiętam te filmy, gdzie bohaterka tak bardzo chciała być dorosła, że rano budziła się w ciele swojej mamy. Wtedy i ja marzyłam o byciu dorosłą. Dziś moja najstarsza córka często mówi, że chciałaby być dorosła, ale czy na pewno? Najnowsza książka Anny Potyry „Marzenie Zuzi” pokaże dziecku jak wygląda świat dorosłego. Kiedy Rozalka mówi mi, że chciałaby być dorosła, bo mogłaby tyyyle rzeczy robić kiwam z powątpiewaniem głowa i mówię, żeby cieszyła się dzieciństwem. W końcu już nigdy nie będzie tak beztroska jak teraz. Próby wyjaśnienia dziecku z czym wiąże się dorosłość nie są łatwe. Maluchy widzą tylko te dobre strony. Na przykład można prowadzić auto, chodzić późno spać czy malować się. Do tego nie trzeba nikogo słuchać. Brzmi jak raj na ziemi. Ale my, dorośli, doskonale wiemy, że to nie są same przyjemności. Ze dorosłość to odpowiedzialność, wiele stresów, zmartwień. Radości i szczęścia również, ale nie oszukujmy się, pewne sprawy zaczynamy dostrzegać i rozumieć z wiekiem. Dlatego gdy dzieciaki chcą być dorosłe możemy podsunąć im kolejna już książeczkę o Zuzi. Kiedy poznaliśmy ta bohaterkę nie wierzyła ona w dobre wróżki. Dziś dziewczynka przyjaźni się z nimi. A że właśnie kończy 5 lat wróżka Łakomczuszka daje jej prezent, który przysporzy dziewczynce wiele kłopotów. Zuzia otrzymuje bowiem najlepszy prezent świata – spełnione życzenie. Łakomczuszka nie myślała jednak, że pierwszym wypowiedzianym głośno życzeniem Zuzi będzie być dorosła! Wynikną z tego sytuacje zabawne, ale i poważne. Zuzia przekona się, że dorosłość z dzieciństwem nie ma wiele wspólnego. Zrozumie także, że spojrzenie na wiele spraw zupełnie się zmienia. I to co małej Zuzi sprawiało radość lub to co jej zupełnie nie przeszkadzało – teraz nie będzie fajne. Na szczęście wróżki poradzą sobie z odwróceniem czaru, a Zuzia na nowo doceni dzieciństwo. Zuzia i wróżki My już wiemy, że historia miała szczęśliwe zakończenie. Inaczej być nie mogło. Jednak wy musicie sami sprawdzić co dokładnie wydarzyło się w dzień piątych urodzin bohaterki. Każda dziewczynka chętnie sięgnie po tą książkę, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Skrzat. Tą i inne książki z serii znajdziecie w księgarni wydawnictwa. O tutaj. A moją recenzję pierwszej książki z serii – „O Zuzi, która nie wierzyła w dobre wróżki” – tu. Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad. Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.
Data utworzenia: 20 kwietnia 2020, 19:00. Gwiazda serialu „Na Wspólnej” od lat cieszy się popularnością i sympatią widzów. Mimo, że swój debiut na ekranie miała w 1989 roku, to o swoim życiu prywatnym mówiła niechętnie i rzadko. Dlatego nic dziwnego, że poruszenie w mediach wywołało zdjęcie, jakie opublikowała teraz w internecie. Jest na nim jej dorosła córka z wielkim krzyżem i zegarem w rękach. Nie wszystkim się to spodobało. Ewa Gawryluk pokazała zdjęcie 20-letniej córki z krzyżem Foto: @ewa_gawryluk / Instagram Ewa Gawryluk zadebiutowała 31 lat temu w filmie „Wiatraki z Ranley”. Od tego czasu zagrała w dziesiątkach filmów i seriali. Publiczność może ją kojarzyć przede wszystkim z roli Ewy Nowak-Hoffer w „Na Wspólnej”. W tej produkcji fani mogą ją oglądać już 17 lat. Prywatnie Gawryluk jest żoną Waldemara Błaszczyka, również aktora. Razem mają córkę Marię, która właśnie skończyła okrągłe 20 lat. Z tego powodu dumna mama postanowiła się pochwalić córką w mediach społecznościowych. Na instagramie opublikowała zdjęcie dorosłej Marii. Niestety, poza lawiną życzeń i komplementów pojawiły się również negatywne komentarze. Jak się okazuje, fanom aktorki nie spodobał się krzyż w rękach córki. „Każdy ma swój krzyż, a nie każdy go pokazuje", „Co to ma być z tym krzyżem? Dumna z wiary czy dumna wojująca ateistka?”, „Myślałam, że jest pani mądrzejsza. A tu proszę... takie rozczarowanie”, „Coś czuję, że to ma prześmiewać wiarę" - pisali zbulwersowani fani. Gwiazda postanowiła odpowiedzieć na te komentarze. „A gdzie pani widzi tu... krzyż jako gadżet? Nie rozumiem. Nawet jak się kogoś nie lubi, to brzydko tak oceniać dziecko tej osoby" - napisała Ewa Gawryluk. Większość komentarzy była jednak zdecydowanie pozytywna. Fani Ewy Gawryluk chętnie składali życzenia urodzinowe jej córce w komentarzach. Zobacz także: Ewa Gawryluk: Granie osoby z depresją dało mi w kość Gawryluk: Byłam bita i gnębiona! /5 Ewa Gawryluk pokazała zdjęcie 20-letniej córki z krzyżem @ewa_gawryluk / Instagram Ewa Gawryluk postanowiła podzielić się radosną nowiną w internecie /5 Ewa Gawryluk pokazała zdjęcie 20-letniej córki z krzyżem Kamil Piklikiewicz/DDTVN / East News Na swoim instagramie gwiazda napisała, że jej córka kończy 20 lat. Opublikowała także jej zdjęcie /5 Ewa Gawryluk pokazała zdjęcie 20-letniej córki z krzyżem Kapif Ewa Gawryluk z Waldemarem Błaszczykiem i córką Marią /5 Ewa Gawryluk @ewa_gawryluk / Instagram Ewa Gawryluk /5 Ewa Gawryluk Kapif Ewa Gawryluk z córką Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Moja 19 letnia córka dwa miesiące temu wyprowadziła się z domu. Zamieszkała z recydywistą, człowiekiem który handlował narkotykami oraz sam brał. Odwróciła się od całej rodziny, gdyż nikt nie zaakceptował tego związku. Uważa, że on się zmieni, zacznie pracować. Nie poszła na studia, jest zakochana. Od dwóch miesięcy spotkała się ze mną dwa razy po jednej godzinie. Ciągle kłamie i miesza fakty. Czuję się z tym bardzo źle, nie mogę pogodzić się z utratą córki. Wychowywałam ją inaczej, a ona zrobiła coś takiego. Przekreśliła mnie, na nic dają się rozmowy. Straciłam już nadzieję na powrót córki, widzę jak marnuje sobie życie, a ja nic nie mogę zrobić. Wyobrażam sobie jak bardzo źle musisz się z tym czuć. Jak bardzo jest ci smutno i jak bardzo bezsilna się czujesz. Wyobrażałaś sobie dla niej pewnie inne życie i pragnęłaś się cieszyć razem z nią jej sukcesami i szczęściem. Ale w pewnym momencie bycia rodzicami pozostaje nam tylko być w pobliżu, być w pogotowiu i spieszyć z pomocą jeśli przyjdzie taka potrzeba. Jeśli będziesz jej ciągle "marudzić" i oskarżać, jeśli będziesz tylko narzekała i wyrzucała jak głupio i źle zrobiła to spokojnie możesz oczekiwać, ze wasze kontakty będą coraz rzadsze i coraz gorsze. I nawet jeśli będzie potrzebowała pomocy bo coś nie pójdzie dobrze to małe jest prawdopodobieństwo że się do ciebie zgłosi. Bo przecież nikt nie lubi słuchać "a nie mówiłam, przecież cię ostrzegałam, dlaczego mnie nie słuchałaś!" albo co gorsza "skoro byłaś taka mądra wtedy to teraz radź sobie sama!". Zobacz, ze jej też nie jest łatwo. Wybrała miłość, wybrała nadzieję, wybrała zaryzykowanie dla swojej przyszłości a nikt nie zaakceptował jej wyboru. Została sama ze swoim wyborem a jednak się nie poddała. Jest dobrej myśli i bardzo by chciała aby im się ze sobą ułożyło. Czy poza pewnymi informacjami możesz powiedzieć, że znasz dobrze jej wybranka? czy absolutnie nie zasługuje na szansę dobrego życia? Czy jest faktycznie złym człowiekiem spisanym na straty? A może rzeczywiście po wcześniejszych doświadczeniach zmienił się i chce żyć uczciwie? A może przy waszej pomocy i wsparciu byłoby to bardziej możliwe? czy bierzesz to w ogóle pod uwagę? To jasne, że się boisz ale wykluczenie i odrzucenie nie jest dobrym rozwiązaniem. Jest wielu ludzi którzy z pomocą miłości i dobrych ludzi poukładali się ze sobą i społeczeństwem i wyszli na prostą radząc sobie doskonale. No i lepiej jest chyba być blisko córki i mieć obraz całości i na bieżąco niż czekać na jej potknięcie aby mieć "satysfakcję" z posiadania racji swoich słów. Trudno jest akceptować dziecięce decyzje, które wydają nam się głupie i niebezpieczne ale czasami nie mamy innego wyjścia i lepiej na tym wszyscy wyjdziemy. postarajmy się je zaaprobować choćby po to aby nasze dzieci miały poczucie nieustającego wsparcia i bliskości. Wtedy mamy na nie większy wpływ i chętniej nas słuchają. Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta Tatiana Ostaszewska-Mosak
Powiedz mi to Lyrics[Zwrotka 1: Kartky]Opowiem jaki był plan zanim nie zostałaś sukąNajchętniej (ciii) wyszeptam ci wszystko na uchoTy powiedz jak mogłaś to robić i chować ecstasy pod łóżkiemJak mogłem tego nie widzieć, nie wiedzieć, patrząc w te oczy tak pustePowiedz mi czemu byłaś suką to wskazówkiSzukałem cię gdy wyjechałem z urazówkiWidziałem cień na ulicy zza kroplówkiI nikt nie wierzył, że zacznę na nowo żyćPowiedz mi czemu byłaś suką do poduszkiRobiłem cię jak nikt nigdy, proszę uśnijMijałem każdej nocy a teraz chuj z tymWiem, to ostatni raz, zamknij sięTo niszczy jak crack, wypad do lasu na granicy przełom nastąpiłGwiazdy i dni bez rozłąki, hajs na tabletki się skończyłMieliśmy skończyć jak wszyscy, ty byłaś jak każdy a jednakJa blizny głębokie do serca, kochaliśmy się w cieniu wrześniaNie mów że znasz akcję jak ta, gdzie zjadamy strach jego dzieci na pokazI tragedia w oczach, pamiętam jak przyjechała do mnie po prochachNic nie mówiłem twej mamie, teraz nie widzą jak córka dorosłaI poszła tak że nie wróci, chciałbym ją jeszcze rozpoznaćSłyszałem że miałaś wypadek na zakręcieNa którym całowałem się z tobą po skręcieJechałaś autem po gibonach i czymś więcejI nie wiem z kim byłaś ale znajdę, zabiję goTylko nie jedz znów wszystkiego to masakraBo chyba bardzo lubisz szaleć jak się naćpaszStajesz się wtedy dla nich jak ostatnia szansaOd zera do stuWidziałem jak wyszła ode mnie do tamtegoChociaż mówiła kurwa ciągle coś innegoChciałem tu stworzyć razem z tobą coś pięknegoAle widzę że nie było z kimJa nie mam dla nikogo względówWalę piętnaste bongo z rzęduZamień miejscami ludzi zmierzchuBo przyszli zapłonąć jak nikt[Refren: Emes Milligan]Chciałem dać ci znacznie więcejNiż ten rozpalony chłód, kilka podniet plusMorze niepotrzebnych słów, może pora odbić jużHappy endemTo tu kończą się bajki i chujTy dajesz fazę jak lewy skun, obraz pękł na półA w tym wszystkim też zachłanny głód[Zwrotka 2: Emes Milligan]Idziemy na wojnę tej nocyAle by ją wygrać jesteśmy zbyt maliPamiętasz dobrze jak działają na mnie oczyDlatego patrzysz a te w głowie myśli to już kanibalizmNie mamy granic a te białe ściany, czuję ulgę że nie potrafią mówićChoć w sumie czuję chuj wie co i chyba prędzej próżnieLubisz gotować no to mamy los w sous-vide, losBrawo wygrałaś, nowe perspektywy, spójrz na ten szklany sufitSąsiedzi pewnie nie raz chcieli bić już na alarmBo tylko psychopata by nas polubiłTa dychotomia zakłóca ten obrazChoć mówili zostaw, zobacz to już tyle latTak jak te twoje ubrania porozrzucane po kątachTaki jest ten cały nasz ładBejbe, wiem jak działa na ciebie mój sarkazmPrawda, ta, gdzie ta pasjaByłem inny, racja, zanim oddałaś strzałDziś kocham nienawidzić życie jak doktor House (jak to)Kiedyś obejrzymy coś razem do końcaAlbo przynajmniej nasz koniec, coDobrze nakręcony film ale słaby montażWięc powiedz mi toPowiedz mi to...[Refren: Emes Milligan]Chciałem dać ci znacznie więcejNiż ten rozpalony chłód, kilka podniet plusMorze niepotrzebnych słów, może pora odbić jużHappy endemTo tu kończą się bajki i chujTy dajesz fazę jak lewy skun, obraz pękł na półA w tym wszystkim też zachłanny głód
teraz nie widzą jak córka dorosła